collapse

Autor Wątek: Miejski survival – kiedy w sklepach zabraknie chleba  (Przeczytany 1570 razy)

15-04-2016, 00:42:45
Przeczytany 1570 razy

MESSIAH

  • *****
  • Information Offline
  • Full Member
  • Administrator
  • Wiadomości: 187
    • Zobacz profil
    • Don't let errors.win
  • Miejscowość: Gorlice
  • Specjalizacja: Komputery/Elektronika
Tworzenie zapasów
[img width=50%]https://trybi.pl/galeria/albums/userpics/10001/racje_zywnosciowe.jpg[/img]
Absurdalne stwierdzenie prawda? W sklepach zabraknie chleba? W Polsce takie rzeczy się nie zdarzają!  DRRRYŃ – obudź się. Takie sytuację już się zdarzyły i to nie raz. Przykładem niech będzie odcięcie jakiś czas temu przez powódź Bogatyni. Cena bochenka chleba z 2zł skoczyła do 10zł.

No tak, ale ja mieszkam w dużym mieście i tutaj takie rzeczy się nie zdarzają!  W jak dużym mieście mieszkasz? Ja pamiętam jaka była sytuacja podczas powodzi we Wrocławiu w 1997. Jeżeli liczysz że dużo zmieniło się od tego czasu to możesz się gorzko rozczarować.

Żywnościowe „czy wiesz że….?
  • marnowanie jedzenia występuje rzadziej w krajach, gdzie żywność produkowana jest lokalnie
  • marnowanie jedzenia występuje głównie w krajach, gdzie ceny żywności są wysokie
  • każda kaloria, zjedzona przez Ciebie, wymaga 9-10 kalorii paliw kopalnianych zużytych przy  jej procesie produkcji/transporcie/przechowaniu
  • zwierzęta hodowlane, używane w procesie produkcji żywności wytwarzają tyle CO2, co 78% wszystkich linii lotniczych
  • to dlatego, że zwierzęta karmi się paszą bogatą w węglowodany, zamiast pasz opartych na celulozie
  • wykorzystanie owadów jako źródła protein, w żywieniu ludzi rozwiązałoby wiele problemów…
  • żywność była historycznie najskuteczniejszą z broni używanych w ludobójstwach (np. ziemniaczany Wielki Głód w Irlandii)
  • kilka większych grup interesu stara się doprowadzić do zakazu prywatnej produkcji żywności
  • żywność o wysokiej zawartości węglowodanów jest długotrwała
  • nie da się jeść złota
  • duże sklepy nie posiadają już, tak naprawdę, magazynów, polegają na systemie dystrybucji, opartym na paliwach kopalnianych
  • dorosła osoba potrzebuje 2000-2500 kcal dziennie, aby uniknąć utraty masy
Więc, stało się.
Wyglądasz przez okno i widzisz na ulicy ludzi, walczących o 50g drożdży, albo puszkę mielonki.

Oceniasz prawidłowo że w tej sytuacji Twoje szanse powrotu, całym i zdrowym, z wyprawy po zapasy, do ograbionego sklepu na rogu, są równe zeru. Ale  jako odpowiedzialny obywatel masz oczywiście wystarczający na 14 dni zapas konserw, wody i leków.

Eee, albo… jeśli jesteś choć trochę podobny do mnie (przed ślubem), jedynym co masz w lodówce są jakieś alkohole, marynowane cebulki, jakieś podejrzane jajka i resztki jakiegoś żarcia na wynos… które oddaje się w najlepsze rozwalaniem w szachy niskotłuszczowego mleka.

 Prawdę mówiąc:

Wszystkie moje próby gromadzenia żywności kończyły się nie najlepiej, w związku z moją tendencją do bycia spłukanym pod koniec miesiąca i zjadania wszystkich zapasów. Tak, z moją samodyscypliną jest AŻ TAK źle. Eksperymenty, polegające na kupowaniu najobrzydliwszych mięsnych konserw, skończyły się równie kiepsko, w związku z tym, że nie byłem w stanie zjeść czegoś, czego nie chciał tknąć mój kot… a skurczybyk liże własny tyłek… regularnie.

Stworzyłem więc własną filozofię na ten temat:
  • awaryjna żywność to taka, którą je się, dopóki nie zdobędzie się PRAWDZIWEGO jedzenia… albo nie uda się wytworzyć/upolować własnego
  • musi być tania
  • musi mieć długi okres trwałości bez trzymania w lodówce
  • musi być łatwa do przechowania, tj. mieć niewielkie rozmiary
  • powinna być jadalna bez żadnej obróbki
  • część powinno dać się zjeść w biegu
  • niezbędna jest możliwość pozyskiwania kalorii z jadalnych roślin i owadów
  • musi być jadalna dla małych dzieci
  • mój kot by to zjadł
GROMADZENIE ŻYWNOŚCI
Podstawowe składniki
[img width=50%]https://trybi.pl/galeria/albums/userpics/10001/podstawowe_skladniki.png[/img]
Poniżej jest lista podstawowych produktów które warto mieć w spiżarni. Są całkiem tanie i łatwe w przechowywaniu
  • owies wysoka zawartość protein i węglowodanów. Ma długi termin trwałości i łatwo przekształcić go w jedzenie dla dzieci. Potraktowany azotem (o tym więcej we wpisie na temat przechowywania) może przetrwać całą dekadę.
  • fasola zwłaszcza limeńska (półksiężycowata) równie wysoka zawartość protein i węglowodanów. Łatwo daje się konserwować.
  • ziarna wszelkiego rodzaju, ale przede wszystkim pszenica (dobrze przechowywana) ma DŁUGI termin trwałości. Przy czym będzie Ci potrzebny młynek do ziaren, który może sporo kosztować, chyba że poszczęści Ci się na pobliskim pchlim targu. Wygląda trochę jak młynki do kawy, ale jest dużo mocniejszy. Osobiście wolimy sposób afrykański: dwuręczny moździerz. Sprawdzał się przez tysiące lat, u Ciebie też się sprawdzi. I wygląda jak ciekawy artystyczny afro-etniczny gadżet w mieszkaniu. Bonus!
  • mięso w puszkach (pomijając to, że świński odbyt to technicznie nie mięso… tak samo, jak krowie wargi) świetne i tanie źródło protein.
  • konserwy rybne tak samo, ale trzymaj się z dala od tuńczyka: tuńczyk błękitnopłetwy niedługo wyginie z powodu nadmiernych połowów.
  • suszone owoce po pocięciu w plastry i zapakowaniu próżniowym suszonych owoców, otrzymujemy wartościowe źródło błonnika/witamin. Nie należy jednak przechowywać żadnych warzyw/owoców razem z jabłkami, które wydzielają gaz zwany ?etenem?. Spowoduje on, że reszta naszych świeżych/suszonych zapasów SZYBKO zgnije.
  • owoce w puszkach na tym się nie przejedziesz.
  • makaron wysoka zawartość węglowodanów i to właściwie tyle. Musisz gotować go stosunkowo długo, biorąc pod uwagę zasoby energetyczne, jakimi dysponujesz, ale proszę bardzo, kup trochę makaronu. Nada się na przekąskę, jeśli nie na cokolwiek innego.
  • ryż wysoka zawartość węglowodanów, długi termin trwałości, łatwo zapakować próżniowo. Dobra rzecz w ryżu jest taka, że możesz gotować go długo po tym, jak przestaniesz dostarczać mu energię. Więcej na ten temat później, w części ?gotowanie?
  • tabletki witaminowe dobry pomysł!
  • chleb mam już ziarna i młynek… po co mi chleb? Opowiem potem o pieczeniu a la apokalipsa.
  • miód może przetrwać wiecznie i ma działanie antyseptyczne na rany i infekcje zębów.
  • orzechy nie wymagają żadnej obróbki przed spożyciem i są zdrowe oraz sycące.
  • kasza źródło energii.
MRE – amerykańskie wojskowe racje żywnościowe (ang. Meal, Ready-to-Eat)
Racje MRE są PASKUDNIE drogie w porównaniu z wartością odżywczą, jaką zapewniają a przy tym mają okropnie wysoką zawartość soli i syropu glukozowo-fruktozowego.

Są obmyślone tak, żeby ułatwić transport żywności dla dużej ilości ludzi, którzy, statystycznie rzecz biorąc, i tak zginą i nie zakłada się potrzeby długiego przechowywania. Właściwie każda temperatura powyżej 18?C drastycznie skraca żywotność MRE.

A przy okazji: Syf, dostępny na rynku cywilnym i tak jest sprzedawany głównie jako produkt kolekcjonerski, bo leży zbyt długo. To dlatego, że wojskowi dostawcy PRAWNIE nie ponoszą odpowiedzialności za zatrucia, a cywilni sprzedawcy tak.

Tak więc: MRE to raczej produkt dla tych, którzy lubią bawić się w żołnierzyków weekendami, a nie dla tych, którzy poważnie chcą się przygotować.

RACJE ŻYWNOŚCIOWE DLA ROZBITKÓW (ang. lifeboat rations)
Nie, serio, jeśli jesteś zbyt leniwy, by samemu robić zapasy i chcesz zaoszczędzić dużo miejsca, jest to prawdopodobnie JEDNA Z odpowiedzi dla Ciebie.  Racje dla rozbitków to ciastka, zawierające wszystkie elementy niezbędne dla zapewnienia zrównoważonej diety i wyprodukowane są tak, że może je jeść każdy, niezależnie od preferencji religijnych, czy dietetycznych (wegetarianie).

Mają bardzo małe rozmiary, zapakowane są próżniowo, w folię, chroniąca je przed gryzoniami. To wszystko, a także 5-12-letni termin ważności (w zależności od kraju, w którym są używane/sprzedawane, w Norwegii jest to 5 lat… w Niemczech 11) czyni je idealnymi dla leniwego ?przezornego?.

P.S.: Uprzedzając pytania w komentarzach. „Jedzenie” z McDonalda wytrzyma wieki ale jest bezwartościowe jako źródło czegokolwiek innego niż udaru mózgu albo zawału serca. :)

Przechowywanie żywności
[img width=50%]https://trybi.pl/galeria/albums/userpics/10001/przechowywanie_zywnosci.jpg[/img]
Chłodzenie
Pierwszą sprawą, którą powinieneś się zająć jest zabezpieczenie tak dużej ilości jedzenia, jak to tylko możliwe. W przypadku gdy elektryczność przestaje działać, czas gra na Twoją niekorzyść: wszystkie warzywa, produkty mleczne i mięsne bardzo szybko się zepsują.

Jeśli jest zima, masz możliwość przechowywania żywności po prostu umieszczając ją w chłodnym i BEZPIECZNYM miejscu.

Lato, natomiast, to zupełnie inna sprawa: w mojej małej kryształowej kuli widzę już w niedalekiej przyszłości powrót do łask chłodnych piwnic jako schowków na żywność.

W krajach Trzeciego Świata (a, tak… przy okazji: Jeśli zdarzy się to wszystko… tam właśnie mieszkasz…) mają taką sprytną sztuczkę na rozwiązanie tego problemu:
Schowek wykorzystujący chłodzenie przez odparowanie (ang. evaporation fridge)
W Afryce wsypuje się dużą ilość mokrego piasku do ceramicznego naczynia, po czym wykopuje się dołek w piasku i umieszcza tam warzywa, produkty mleczne lub jeśli dopisuje szczęście ryby i mięso.

Potem przykrywa się otwór kawałkiem mokrego ciemnego materiału i wystawia na tak mocne słońce jak to tylko możliwe, w ramach możliwości w przewiewnym miejscu.

Voila: Parowanie wody, zawartej w piasku, chłodzi całą zawartość pojemnika.

Jednak, w związku z tym, że mieszkasz w Europie Środkowej, a nie na wiejskich terenach Afryki, 1,5-metrowe ceramiczne naczynia są pewnie dość rzadkie.

Ale otacza Cię milion ton cywilizacyjnego śmiecia, więc większe czarne plastikowe wiadro, lub sporą plastikową beczkę (którą można z łatwością pomalować na czarno, wcierając weń sadzę ze spalonego korka od wina. Łatwo to zrobić i nie ryzykujemy zanieczyszczenia lodówki toksyczną farbą) powinna być nietrudno znaleźć.

Następnie: piasek.

Jeśli mieszkasz w Warszawie, tak jak ja, prawdopodobnie pomyślałeś: No to na plac zabaw, zgarnąć trochę PIACHU!

Z tym, że… eee… pomyślałeś sobie jak dużo psów, kotów, czy okazjonalnie żuli wykorzystało tę  piaskownicę jako WC? (Mendy!)
Propozycja rozwiązania:
Idź do najbliższego zapewne totalnie splądrowanego supermarketu i weź NAJTAŃSZY żwirek dla kota, jaki dasz radę dorwać.

Czemu najtańszy?

To proste: Zazwyczaj jest to bardzo drobny, nieutwardzony, granulat glinki, który w kontakcie z wodą rozpuści się osiągając postać gęstego BŁOTA.

To, co jest irytujące w przypadku kociej kuwety, nagle staje się zaletą. Wsypując cały ten niskiej jakości żwirek do beczki/wiadra/donicy i dolewając wody otrzymujesz nagle łatwą do formowania masę, która bardzo ułatwi stworzenie stabilnej, nie rozpadającej się jamy do przechowywania żywności.

Stabilny i nie rozpadający się, w tym przypadku, oznacza, że da się wykopać w tej masie dość głęboki dołek, nie ryzykując przy tym, że masa sypać się nam będzie do jedzenia, jak w przypadku piasku.

Teraz wystawiamy konstrukcję na słońce i czekamy.

Używając koca ratunkowego możecie, w pewnym stopniu, skoncentrować promienie słoneczne na wiadrze/beczce, osiągając w ten sposób jeszcze lepszy efekt chłodzenia.
Pamiętajcie tylko, żeby dodawać wody w miarę, jak będzie odparowywać.

Korzystam z tej metody na letnich grillach, żeby mieć możliwość trzymania mięsa i piwa w zimnie. Zwykle udaje mi się osiągnąć temperaturę 10-14 stopni Celsjusza. Im jest cieplej, tym lepsze chłodzenie.

LÓD:
Lód da się wytworzyć w wyniku prostej reakcji chemicznej. Wydaje mi się jednak, że stosunek otrzymanego w ten sposób lodu do zasobów do tego użytych zwyczajnie się nie kalkuluje.  Zapytaj swojego nauczyciela fizyki jak się to robi, albo zajrzyj do starych szkolnych podręczników :-)

PAKOWANIE PRÓŻNIOWE:
Jeśli chcesz zabezpieczyć podstawowe środki spożywcze takie jak fasola, ziarna czy owies, możesz w łatwy sposób zapakować je próżniowo i przechowywać latami. Potrzebujesz jedynie odkurzacza, mocnych toreb plastikowych (takich, jakich używa się w przemyśle spożywczym) i GORĄCEGO noża.
Tak się to robi:
  • Zapełnij plastikową torebkę w mniej więcej 1/3
  • Podgrzewaj nóż nad kuchenką, aż rozgrzeje się do czerwoności (użyj noża z bardzo cienkim ostrzem i drewnianą rączką, poza tym owiń ostrze folią aluminiową, jeśli chcesz podgrzewać je nad otwartym ogniem, aby uniknąć zanieczyszczeń sadzą)
  • Połóż torebkę płasko na jakiejś powierzchni i utnij 2-3 cm z góry GORĄCYM nożem, zgrzewając krawędzie i tworząc szczelne zamknięcie
  • Utnij jeden z rogów torby, rozszczelniając ją z powrotem
  • Wyssij całe powietrze z torby (używając jak najmniejszej końcówki)
  • Zapieczętuj torbę ponownie, tnąc zaraz pod dziurą, zrobioną na końcówkę odkurzacza
Voila!

Żywność pakowana próżniowo!

AZOT:
Możesz sprawić, aby Twoje zapasy żywności dały się przechowywać niemal w nieskończoność przez dodanie do nich obojętnego gazu.

Jest to, w zasadzie, taki sam proces jak powyżej, tylko wpuszcza się azot do torebki, zaraz po tym, jak wytworzy się w niej próżnia, po czym zamyka się ją tak, jak opisano powyżej.  Pamiętaj, żeby wpuścić do środka tylko tyle gazu, ile potrzeba, by przywrócić torebce elastyczność.

Zabezpieczanie jedzenia z użyciem azotu jest dość kosztowne (w związku z tym, że musisz kupić butlę z azotem i przewód z manometrem), dopóki nie zechcemy przechowywać WIELKICH ilości jedzenia, jak np. 300 kg ziarna.

Dobrze jest nie pakować zbyt wielkich porcji w pojedyncze torby. Jak mówi angielskie przysłowie: nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka.

Zaletą próżniowych toreb z jedzeniem jest to, że zajmują mniej miejsca niż konserwy, biorąc pod uwagę stosunek objętości do otrzymywanych z nich kalorii.
« Ostatnia zmiana: 16-04-2016, 20:57:36 wysłana przez MESSIAH »
Life's a Bitch and I'm customer without wallet

 

* Nowe posty

Can you help me translate wysłana przez rardHedIK
[ 7-12-2019, 13:10:42]

* Reklama

SimplePortal 2.3.7 © 2008-2019, SimplePortal